E-masło przychodzi samo

E-masło przychodzi samo
W zamożnych domach codzienne sprawunki przynosiła kiedyś do domu gosposia. Teraz może robić to goniec z internetowego sklepu. Chętnych na taką usługę powoli przybywa, ale nie wszystkie duże sklepy zdecydowały się na sprzedaż chleba i pietruszki on-line. Te, które to zrobiły – zaczynają liczyć zyski.

Masło, chleb i pomidory z internetu? Proszę bardzo. Parę kliknięć i zamówione towary trafiają do domu w kilka godzin. Sprzedaż produktów spożywczych w sieci nie jest jeszcze w Polsce bardzo popularna, ale kropla drąży skałę. Sprzedawcy, którzy zdecydowali się na utworzenie sklepów internetowych dorobili się już stałych klientów i pierwszych zysków. Przychody ze sprzedaży internetowej powoli rosną, ale na sprzedaż produktów spożywczych on-line decydują się wciąż nieliczni: E.Leclerc (www.hipernet24.pl, tylko w Warszawie i okolicach; reszta kraju – poprzez firmę kurierską), sieć sklepów Piotr i Paweł (www.e-piotripawel.pl, Poznań, Bydgoszcz, Wrocław i stolica) oraz działająca na Pomorzu Gdańskim i w Warszawie sieć Bomi . Jest też jeszcze internetowe centrum zakupów ToTu. (www.totu.com) – założony przed dekadą pierwszy polski sklep internetowy, który prowadzi sprzedaż w oparciu o współpracę z 66 sklepami różnych firm na terenie całej Polski.

Zakupy dla wrogów zakupów

Kto jest klientem internetowych spożywczych? Przede wszystkim: ludzie zabiegani i... nielubiący zakupów. – Nie muszę krążyć po zatłoczonym sklepie, by kupić to, co mnie interesuje. Składam zamówienie kiedy chcę i czekam na dostawę – mówi pan Adam z Poznania, który zaopatruje się w tamtejszym „Piotrze i Pawle”. Przyznaje jednak, że kupuje towary już znane, o przewidywalnej jakości. – Rzadko zamawiam wędliny czy warzywa. Wybieram przede wszystkim produkty gotowe, pakowane fabrycznie – oznajmia. Tak jak pan Adam spora część klientów ma obawy przed towarem, którego wyglądu i świeżości nie jest w stanie bezpośrednio ocenić. Dlatego też np. klientem sieci ToTu są przede wszystkim... polonusi, którzy robią poprzez internet zakupy swoim rodzinom w Polsce. – Klienci z zagranicy stanowią ponad 60 proc. wszystkich kupujących. I to do nich kierujemy cały czas kampanie marketingowe. Obecnie trwają działania promocyjne w Kanadzie – mówi Wojciech Bogajewski, prezes ToTu, który nie narzeka na brak klientów. - Zeszły rok był bardzo dobry. Zanotowaliśmy znaczny wzrost sprzedaży: aż o 300 proc. W grudniu, w okresie przedświątecznym co kilka sekund dostawaliśmy nowe zamówienie. Od tego czasu tak zmodyfikowaliśmy oprogramowanie, by przed Wielkanocą móc przyjmować zamówienie nawet co sekundę – mówi. Informuje, że ToTu ma kilkanaście tysięcy stałych klientów. Od każdej transakcji zrealizowanej przez współpracujący z nim sklep, ToTu pobiera 5 proc. prowizji. – Zyski z naszej działalności idą jednak na razie przed wszystkim na rozwój i promocję – zastrzega Bogajewski. A jak radzą sobie młodsze internetowe sklepy oferujące żywność?

Całe miasto jak jeden sklep

Jeszcze rok temu właściciele internetowych sklepów spożywczych powściągliwie mówili o zyskach, które osiągają z internetowej sprzedaży. Dziś jest już inaczej. - Po trzech latach od uruchomienia sklepu w sieci oceniamy tę decyzję bardzo dobrze – mówi Błażej Patryn, rzecznik prasowy sieci Piotr i Paweł. – Traktujemy sprzedaż w internecie jako usługę wspomagającą tradycyjną sprzedaż. Na początku była to swego rodzaju wartość dodana do naszej działalności. Teraz jest to już rentowna inwestycja. Mamy kilka tysięcy stałych zarejestrowanych klientów. Dość powiedzieć, że w Bydgoszczy, gdzie działa sklep franczyzowy, jego właściciel zdecydował się na szybkie uruchomienie internetowej sprzedaży – dodaje. Jaki przychód generuje sprzedaż w sieci? Patryn woli nie podawać dokładnych danych. Służy za to porównaniem: - Obroty internetowego sklepu w jednym mieście (np. w Warszawie lub Poznaniu) równają się obrotom jednego rzeczywistego sklepu naszej sieci. To już sporo – twierdzi. Dodaje jednak, że w tym roku nie ma planów otwarcia internetowej sprzedaży w kolejnych miejscowościach. – By taki biznes się opłacał powinien być lokalizowany w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców – dodaje. Mimo tych optymistycznych informacji, konkurencja na razie nie myśli o uruchomieniu sprzedaży w internecie. Jest tak np. w przypadku Tesco, które w Wielkiej Brytanii sprzedaje w sieci już od kilku lat. - W Polsce na razie nie podjęliśmy decyzji o uruchomieniu sprzedaży on-line. Zbyt szybko i dynamicznie rozwijamy obecnie sieć naszych sklepów, by obarczać się jednocześnie tego typu przedsięwzięciem. Jeśli jednak do tego kiedykolwiek dojdzie, chcielibyśmy uruchomić sprzedaż internetową jednocześnie w największych miastach oferując wszędzie ten sam towar – informuje Przemysław Skory, rzecznik prasowy Tesco.

Sklep sklepowi nierówny

Tesco dąży więc do ideału, którego w Polsce jeszcze nikt chyba nie osiągnął. Każdy z internetowych sklepów oferuje bowiem różny asortyment w różnych miastach i inaczej każe płacić sobie za transport. Różne są też terminy dostaw i możliwości zapłaty. W internetowym sklepie Piotra i Pawła klient nic nie kupi jeśli zamierza wydać mniej niż 100 zł. Takich ograniczeń nie ma za to jeśli chce się zaopatrzyć w sieci delikatesowych sklepów Bomi, gdy realizuje zakupy poprzez trójmiejski internetowy sklep. Tu też klient nie zapłaci za dostawę zakupów powyżej 100 zł. Zakupy powyżej 300 zł dostarczane są za to za darmo na terenie całej Polski (poprzez kuriera). Jeszcze inne zasady naliczania opłat przyjął E.Leclerc uzależniając cenę od wagi przesyłki i strefy, w której znajduje się odbiorca. Różny jest też deklarowany czas od zamówienia do dostawy. Leclerc informuje że jest to od dwóch do czterech godzin. ToTu deklaruje, że dostarcza towar w dwie godziny, ale tylko tam gdzie działają współpracujące z nim sklepy, czyli na obszarze kraju opisanym przez 76 proc. kodów pocztowych. W Piotrze i Pawle towar zamówiony po godz.13 trafia zaś do klienta dopiero nazajutrz. Różny jest też asortyment: w ToTu zależy od tego, co oferuje sklep najbliższy miejsca zamieszkania klienta. Dlatego zamawianie towaru na internetowej stronie zacząć trzeba od wpisania kodu pocztowego. Wtedy wyświetli się aktualna lokalna oferta. Inny asortyment dostępny jest też np. w internetowym Piotrze i Pawle w Bydgoszczy, a inny – bogatszy o kilka tysięcy pozycji - w Warszawie. Niektóre sklepy dają jednak możliwość zamówienia towaru, który nie jest opisany na stronie internetowej. Trzeba tylko wypełnić dodatkową rubrykę.

Mały supersam nie działa sam

Duże sklepy mają wyrobioną markę i stać je na założenie oraz prowadzenie internetowego sklepu. Co jednak ma zrobić mała handlowa placówka, która chce także sprzedawać w sieci? - Z pewnością nie powinna działać sama, bo to nieekonomiczne. Najkorzystniej jeśli przyłączy się do większej grupy sprzedającej pod wspólnym szyldem – zachęca Bogajewski. Taki sklep musi spełniać jednak pewne warunki: oferować usługi na odpowiednim poziomie. – Zdarzyło się już nam zrezygnować ze współpracy z kilkoma placówkami, które nie spełniały naszych oczekiwań – mówi Bogajewski. Jednocześnie dodaje, że ToTu jest otwarte na współpracę z nowymi sklepami. Pod warunkiem jednak, że nie działają one na terenie zajętym już przez inną placówkę. Jest optymistą jeśli chodzi o rozwój e-handlu, choć dostrzega zagrożenia. Największym wrogiej zakupów on-line jest - jego zdaniem – strach klientów. – Po zeszłorocznych doniesieniach prasowych o internetowych oszustwach, zdarzyły się nam odmowy przyjęcia zamówionych przez polonusów świątecznych paczek-niespodzianek – opisuje. Podkreśla, że w dziedzinie sprzedaży internetowej najważniejsze jest budowane przez lata zaufanie do sklepu. E-handel ma też jeszcze inną wadę. O wiele rzadziej zdarzają się tutaj działania klientów pod wpływem impulsu czyli kupowanie towaru, którego wcześniej klient nie zaplanował. Nie istnieje też możliwość stosowania technik sprzedaży przez obsługę sklepu, którymi oddziaływać można na spieszącego się w rzeczywistym sklepie klienta. Dlatego ważna jest odpowiednia promocja towarów na stronie internetowej sklepu, a także właściwa ich prezentacja. Niestety, mimo powolnej poprawy w tym zakresie, specjaliści od internetowych serwisów doradzają wszystkim polskim spożywczym e-sklepom dopracowanie sprzedażowych serwisów.



Komentarze