Zając, wyskakuj ze sklepu!

Zając, wyskakuj ze sklepu!
Czekoladowe zające i jajeczka, ozdobnie opakowane cukierki i bazie na bombonierkach. Podczas gdy my będziemy jeść wielkanocne śniadanie, produkty te już powinny znikać ze sklepowych półek. Po świętach nikt już przecież nie kupi czekoladowego zająca. Jak więc się go pozbyć?

Najpierw są ozdobą sklepowych półek. Każdy stara się je jak najlepiej wyeksponować by sklep nabrał odświętnego charakteru. Szybko jednak mogą stać się problemem. Stanie się tak jeśli nie zawrzemy wcześniej umowy z dostawcą, na mocy, której niesprzedane słodkie zające i kurczaki zostaną po świętach ze sklepu odebrane.

Kurczak - kameleon

- Dawniej faktycznie zdarzało się, że po świętach musiałam przeceniać czekoladowe zajączki bo nie mogłam ich zwrócić – mówi Halina Przygoda z małego sklepu na jednym z łódzkich osiedli. W tym roku jednak, choć jest niewielkim odbiorcą, zawarła umowę z hurtownią, w której się zaopatruje.

- Postawiłam warunek, że nie wezmę towaru jeśli nie zagwarantuja mi odbioru świątecznych produktów, których nie uda mi się sprzedać. No i się udało – podsumowuje Pani Halina.

W podobny sposób już od dawna postępują również i duże sieci. Problem musiał być rozwiązany bo z roku na rok świątecznie zapakowanych produktów pojawia się coraz więcej.

- Istnieją dwie grupy produktów świątecznych. Większość z nich to te same produkty, które zamawiamy w ciągu roku, ale na zwykłe opakowania producent nakłada zaprojektowane z okazji świąt nakładki. Po świętach przedstawiciel producenta zdejmuje nakładki z akcentami swiątecznymi, a produkty zostają w naszym sklepie – mówi Ewa Lewek, Dyrektor ds. Zakupów w sieci Alma.

I faktycznie dzięki takim sprytnym opakowaniom, już dzień po świętach możemy pozbyć się z naszych półek zajączkowych akcentów. Są jednak i takie produkty, jak już niemal przysłowiowe czekoladowe zające, na których opakowania zmienić się nie da.

Zając z gwarancją

- Druga grupa to produkty typowo świąteczne, na przykład czekoladowe zajączki czy jajka. Zamawiamy je zgodnie z umową o ryzyku producenta, w której zobowiązuje się on do odebrania towaru, który nie zostanie sprzedany – tłumaczy Lewek. I faktycznie, producenci na ogół odbierają niesprzedany towar. Kłopoty pojawiają się jednak gdy zostanie go na sklepowych półkach zbyt dużo. Wówczas producenci niekiedy nie chcą ponosić zbyt dużych kosztów związanych z odbiorem, dlatego przy zatowarowywaniu warto zachować umiar.

- Dzięki wieloletniemu doświadczeniu i długotrwałej współpracy z naszymi dostawcami, udaje nam się tak precyzyjnie złożyć zamówienie, że obie strony są zadowolone – uspokaja Lewek.

I taka strategia wydaje się być najlepszą ponieważ producentom trudno jest niekiedy odebrać gigantyczne nadwyżki towaru.

Małym pomożemy

- Duże sieci handlowe, muszą u nas złożyć zamówienia przynajmniej trzy miesiące przed świętami. Wtedy staramy się uzgodnić jaka ilość towaru będzie miała szansę się sprzedać tak by nic nie zostało – mówi Urszula Florczyńksa, Key Account Manager w Haribo Polska.
- Niestety nie przyjmujemy bowiem zwrotów. Nie stosujemy też systemu przecen – wyjaśnia Florczyńska. Nieco inne podejście reprezentuje Haribo wobec mniejszych odbiorców.

- Staramy się pomagać mniejszym sklepom, duże sieci muszą sobie jednak radzić z nadwyżkami towarów same – podsumowuje Florczyńska. Jak więc widać zamówień świątecznych produktów należy dokonywać z dużą rozwagą, tak by wielkanocny zając nie śmiał się z nas szyderczo jeszcze na Gwiazdkę.



Komentarze